Portret inaczej czyli…, jesteśmy tym co nas określa.

I to był temat kolejnych zajęć. Czwartkowe spotkania nadal zaliczamy i mamy nadzieję, że to się nie zmieni. Zdalnie też można, ale to już nie to. Bo, nie wywalimy po raz kolejny korków za pomocą czajnika, (co to nie chce dopasować się z prądem przemiennym który w gniazdach rządzi), i nie zagadamy Trenera, który dzielnie walczy by przegadać nasze rozmowy nie na temat, (a przecież my posiadamy podzielność uwagi :). Póki co, to jednak pracujemy w grupie i realizujemy kolejne projekty.

Oczywiście wszystko jest pod kontrolą i jak należy 🙂 Nikonek też reżimie sanitarnym) 🙂

Tym razem zmierzyliśmy się z portretami, które nas określają. Robiliśmy je sobie nawzajem, ku uciesze fotografujących i fotografowanych. Oto jak nam to wyszło 🙂

ALICJA – jak widać powyżej, Rodzinę stawia na najwyższym podium. Nasze serca pokonują czas i przestrzeń, a gdy nadchodzi pora przyjazdów, cieszymy się z bliskości. Potem znowu stawiamy na półce kolejny kadr ze wspólnych wakacji i odliczamy czas do kolejnego spotkania :). Szczęśliwego, wspólnego przebywania. Oby było go jak najwięcej!

JÓZEF – Gdy praca jest jednocześnie pasją, to można powiedzieć, że się ma szczęście! Nawet na emeryturze, kolej dla Niego nadal jest czymś, co jest nie tylko wspomnieniem przepracowanych lat i przemierzonych na kołach parowozów kilometrów, to również nadal temat, do którego się wraca nie tylko we wspomnieniach, ale także z aparatem w ręku. By rejestrować płynący czas, a wraz z nim zmiany które ze sobą niesie. Niech semafory będą zielone, a koła pociągów, wybijają rytm dobrego czasu 🙂

KASIA – Tu sprawa jest jednoznaczna! Nie tylko lubi fotografować, ale i przemierzać (jak tylko się da i gdzie się da), świat w większych i mniejszych kawałkach. Z mapą przed sobą, z kompasem w serduchu , szwendaczy się i chłonie świat po całości. Cóż, wyraźnie nie jest to Kanapowiec, ale Szwendacz Wszędobylski! Bezpiecznych szlaków i ciekawych ludzi do poznania :).

BAŚKA – czyli, jam ci to. No cóż, wytłumaczę się dlaczego tak. To prawda, dosyć często zdarza mi się używać powiedzonko „wokoło komina”, a to wtedy, gdy piszę, że szwendaczyłam się z aparatem niedaleko domu i że kadry są z mojej okolicy. Cóż, jakoś mi się to przykleiło do pamięci i koniec. (dlatego stanęłam do portretu w „komin” zawinięta :). A że Marek i Sylwia „robią” za moja fizis, to przecież oczywiste! Mamy wspólną pasję, patrzymy na to co wokoło przez obiektywy i lubimy być z takimi jak my. Po prostu. Fotografia to jedna z naszych pasji. A po za tym…, w kupie milej! 🙂 Obyśmy się mogli wspólnie jeszcze długo cieszyć z kadrów robionych nie tylko „wokoło komina” 🙂

MAREK – Człowiek wielu pasji i talentów! Jak widać powyżej, nie tylko fotografia go kręci, ale także malarstwo. Robi to co lubi, co chce robić i co sprawia mu frajdę. A że robi to dobrze, świadczy fakt, że na niejednej ścianie i w wielu domach, wiszą prace z jego podpisem. Niech Ci się blejtramy kolorami barwią, migawka niech strzel, zoom przybliża, a obiektyw dostrzega to, co warte uwiecznienia! Pięknych kadrów i wspaniałych obrazów 🙂

PAJĄCZEK (Basia2) – Paletą barw posługuje się odważnie. Potrafi „upiększyć” każdą kobitkę ( pana też jak będzie potrzeba), a że robi to co lubi, wyniki są na wysokim pułapie. Jak śpiewał pewien pan „śpiewać każdy może…, ” tak i malować każdy może, ale żeby twarz była do pokazywania, (a nie do siedzenia), to już nie każdy. Pajączek potrafi i jakby co, to za moją protekcją można w kolejce przeskoczyć kilka miejsc 🙂 Pajączku! Niech w Twoim kuferku znajdą się palety z kolorowej tęczy, a pędzelki z najwyższej półki! Satysfakcji na co dzień i od święta! 🙂

SYLWIA – Nie tylko pizzę pokroi jak należy i nożykiem utnie co nie co, ale słodkości doniesie, tort niespotykanej piękności i smakowitości udzierga, galaretkę taką zrobi, że aż szkoda zjeść (taka nadobna jest). Jednym słowem, (no dobra, kilkoma) …., Sylwia w żywieniu na słodko i na ostro spełnia się po całości. A że wkłada w to całą duszę i serca kawałek, więc rezultaty są takie, że klękajta narody! Mówię to z całą odpowiedzialnością! Widziałam, jadłam, nie….! pożerałam i…, i co tu więcej mówić! NIEBO W GĘBIE BYŁO I JUŻ! Więc…, szalej w kuchni Kobieto, talentem dekoruj co upichcisz, a potem to sfoć, by inni mogli się choć oblizać 🙂 (a nam może nie tylko w kadrach przyniesiesz? 🙂

TENIA – Nie liczy godzin ni lat…, uśmiech to dla Niej codzienność, szajba też czasem odpala (ale ta pozytywna), z dystansem do siebie i życia, ale i z przymrużeniem oka. Dla Niej szklana zawsze jest do połowy pełna, w duszy zawsze maj i choć tu i ówdzie coś szczyknie, to przecież tylko normalność, więc…, zaakceptuj i do przodu (cokolwiek to znaczy) 🙂 CARPE DIEM Teniu! 🙂

PRZEMO – Zabawa fotografią i zgłębianie jej możliwości. Bo świat widziany przez obiektyw to prostokąt wycięty z całości, ale gdy tych prostokątów będą setki, wystarczy połączyć je jak puzzle, by stały się składową codzienności, przeszłości i teraźniejszości. Gdy się robi to, co się lubi, przyjemność jest tym większa, im większe są nasze potrzeby w tej materii. Niech każdy kolejny kadr będzie spełnieniem, ale jednocześnie niedosytem popychającym do jego zaspokojenia. Niech apetyt rośnie miarę jedzenia! SMACZNEGO! 🙂

To na tyle. Do zaklikania 🙂

Podsufitowe esy floresy

Kolejne zajęcia i kolejne wyzwania. Tym razem sprawdzaliśmy, co może wyczyniać latarka uziemiona sznurkiem i podwieszona pod sufitem. Przeżycia bardzo ciekawe, zwłaszcza jeśli chodzi o doznania fizyczne jak i psychiczne.

Wklepując „fizyczne” miałam na myśli nasze karkołomne ostrzenie z pozycji już nie żaby, ale przewróconego na grzbiet chrząszcza. (dowód poniżej).

A wklepując „psychiczne”, miałam na myśli to, co nam się pod sufitem „wyprawiało”. (dowód poniżej – autor- Trener).

Pokładaliśmy się więc posłusznie na podłodze, czas, przysłona i ostrość ustawione, latarka puszczona w ruch sama sobie, światło zgaszone i…, POSZŁO!

Muszę przyznać, że ” maziaje” wychodziły super. Każdy inną formę przybierał i zawsze to była spora niewiadoma. A jak i co nam wychodziło, to jak zwykle…, TO CO PONIŻEJ. 🙂

I tak to kolejne umiejętności przyswoiliśmy, kolejne tajniki fotografii zostały odtajnione, a my po raz kolejny spędziliśmy czas w super gronie, z super ludźmi, w super atmosferze i nawet maseczki jakoś mniej przeszkadzały. Więc…, za chwilę ostatnie w tym roku spotkanie, ale z nadzieją na kolejne już w nowym roku.

Do zaklikania zatem i TRZYMAJCIE SIĘ ZDROWO! 🙂

Kolorowo i smakowicie

Muszę przyznać, że ostanie zajęcia były nad zwyczaj urokliwe i dla ciała i dla duszy. Tak jak fizyczność, tak i duchowość zostały nakarmione do syta! Ale od początku! Fotografię kulinarną mieliśmy przerabiać i przerabialiśmy!

Koleżanka Sylwia cudeńka kulinarne produkuje i to takie, że człowiekowi szczęka (i nie tylko) z podziwu opada! I z nami było tak samo! Jak już pozbieraliśmy pospadane szczęki ( i nie tylko i z podziwu!) to w zachwycie ruszyliśmy do pracy! A za zadanie mieliśmy sfocić to co Koleżanka Sylwia udziergała i to jak najlepiej! Że to dzieła sztuki, to sami przyznacie, a że smakowały jak milion dolarów, to ja, jak i reszta fotografujących Balansowiczów poświadczyć może, gdyż po pracy, pożarliśmy wszystko do ostatniego okrucha!

A jak do tego się zabieraliśmy i jak nam wyszło? No nie było łatwo, bo co człek z aparatem podszedł do tych śliczności, to zamiast zwalniać migawkę, miało się ochotę sięgnąć i choć kawałek zjeść, ale walczyliśmy z pokusą dzielnie, choć nie do końca, bo ktoś nie wytrzymał i paluchem po kremie przejechał!

Jak widać powyżej, łakomstwo zostało tymczasowo opanowane (z wyjątkiem tego palucha) i skupiliśmy się na sprzęcie którym mieliśmy dokumentować owe „cudeńka”! Każdy z nas starał się sfocić je jak najsmaczniej i jak najbardziej kolorowo, co by oglądający te kadry musieli je posiąść tak jak i my! :).

Jak nam to wyszło, to poniżej, i choć fotografia nie przekaże smaku i zapachu, to wierzcie nam, było niebo w gębie i uczta dla wszystkich zmysłów! 🙂

Jak widać powyżej, moje wcześniejsze pisanie pełne zachwytu nad „dziełami” Koleżanki Sylwii było ze całkowicie uzasadnione, bo jedynie co można byłoby jeszcze dodać, to tylko to, że nasza Koleżanka duszę artystki posiada i to nie tylko w kwestii fotografii ale i w kulinarnej dziedzinie. Ja prywatę ( a co! adminem jestem! 🙂 ), pozwolę sobie tu uiścić i dodam, że co jak co, ale torcik z reniferami to sobie zamówię! Były zajefajny!!!! :)))) Jakby co, to SMACZNEGO i do ZAKLIKANIA 🙂

Nauka na przykładach czyli…, powystawowa spowiedź twórców!

Kolejne zajęcia czwartkowe, ale tym razem zaczęliśmy od dużego pałacu czyli, od fotografii, które zaistniały w holu Pałacu Książęcego, jako pokłosie projektu „Efekt Żagań”.

Kilkoro „Balansowiczów” brało udział w tym projekcie i ich kadry znalazły się na pałacowych ścianach, więc, jako że „najłatwiej uczyć się na własnych przykładach i błędach,” tak więc Trener postanowił, że kolejne zajęcia rozpoczną się właśnie tam i palcem wytknie co było cacy, a co blee, I tak, słowo stało się ciałem!

W pierwszej kolejności trzeba było się zorganizować logistycznie. Najłatwiej wiedzę przyswaja się na siedząco, więc ławki zastane przystosowano do wymogów zebrania.

Bliżej, bliżej panowie! Dacie radę! Ławka jest z drewienka nie z betoniku!

Jak już wszystko stało na własnym miejscu, można było zająć miejsca przynależne czyli, my na ławkach na siedząco, Trener przed, na stojąco. (podobno tak się lepiej mówi).

– Umawiamy się! Ja mówię, wy słuchacie, a potem, wy mówicie ja słucham! Taka kolejność na dzisiaj obowiązuje i nie gadać, słuchać!!

Więc słuchaliśmy! Trener rozebrał foty na czynniki pierwsze i pokazał, co ma w kadrze być czyli…, podstawowe zasady kompozycji”. Jak to ugryźć, jak nie przewracać co ma stać, jak ułatwić oglądającym patrzenie w kadr tak, jak byśmy chcieli by patrzył i jak się podeprzeć MOCNYMI PUNKTAMI.. I tu ZŁOTY PODZIAŁ się ukłonił!!

Jednym słowem.., (nie żeby Trener w nas nie wierzył, ale tak na wszelki wypadek przypomni, co by nam się nie zapomniało!) że, o tej piątce, to mamy pamiętać tak, jak o picie do skarbówki! TRÓJPODZIAŁ, RAMKA, LINIE, SYMETRIA, KADR CENTRALNY.

– Tylko pięć przykazań? To Pikuś, gorzej by było gdyby ich było dziesięć! Że jest tyle? Uff, dobrze, że to nie w tej dziedzinie.
– Mówiłem że SŁUCHAĆ!!! Bo dołożę wam szóstą! Z ŁOTĄ SPIRALĘ! – Ale nie było że nie można chodzić! ja tylko fotkę strzelę i cały czas słucham!!! O złocie było!
– No i proszę! Nie trzeba łazić! na siedząco też można fotkę strzelić i to na wprost!

I tak, przypominaliśmy sobie, douczaliśmy się i wreszcie nadszedł moment by wstać (dotyczyło to tych co siedzieli) i przejść od analizy prac wiszących, znaleźć w nich nie tylko złoty podział, ale też i ramkę i symetrię i całą resztę. No to szukaliśmy!

– No i proszę! Co tu mamy? Że Polar i kałużę to oczywiste, ale jakie zasady kadrowania tu zastosowano? Tylko mi nie mówcie, że złotą spiralę!
– O matko! Ja pisać umiem, nie gadać! No zrobiłam jak widziałam i nie patrzyłam na spirale, linie i inne złoto. Dobrze, już dobrze! podeprę się liniami, ale już nie muszę opowiadać co autor miał na myśli?
– A tak ogólnie to bardzo ładne prace! Wszystkie razem i każda z osobno!!! 🙂
– A ja bym tą wieżę podparła, bo tak jakoś się przewraca. Jeszcze ją ten od nadzoru budowlanego każde rozebrać, że niby zagrożenie stwarza?
– To my teraz dwie wieże mamy? – Dwie? – No tą górną i tą dolną! Jakby nie liczyć to wychodzi że dwie!
– Czyli, jak się sfotografuje ucho, to będzie złota spirala?
– Bo oni tak pięknie to tango tańczyli koło tej fontanny, że nie mogłam się powstrzymać i sfociłam.
– Mam znowu mówić? spróbuję, no…., jest ciasny kadr, jest liniowo w pionie i w poziomie i…, o rany! no książki są na półkach i tyle!
– no i proszę! przemówiła! ale faktycznie, pisz.
– no ładny kadr! i te tory, te światła kolorowe, żeby jeszcze pociąg jechał to byłoby super! – To przejechałby po aparacie i statywie? fakt, szkoda sprzętu. Niech będzie bez pociągu!
– widzicie jak ładnie można zastosować ZŁOTY PODZIAŁ? Wystarczy tylko podzielić odcinek na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej, był taki sam jak całego odcinka do części dłuższej. Proste? Proste!

I tak to wędrowaliśmy od kadru do kadru i szukaliśmy nie tylko złotych podziałów, ale także mieliśmy przyjemność oglądania fotografii w tak dużym formacie (co jest naprawdę przyjemnością), jak i przebywania w miłym (wiadomo!) towarzystwie.

Gdy już wszystko omówiliśmy, ławki przenieśliśmy na swoje miejsce, ubranka zwiesiliśmy na sobie i ruszyliśmy do naszego miejsca przynależnego, czyli do pałacyku i drugiej części zajęć czwartkowych.

Drugą część zajęć wypełniło nam przeglądanie dwóch zadań. Jedno zaległe, drugie bieżące. Co za zadania? Ano, nasz Trener, obdarowuje nas (kolejno) CZYMŚ. Czymś, bo nie wiemy co dostajemy. Jest to szczelnie opakowane i obdarowany dopiero w domu (chyba, że w drodze do domu, bo z ciekawości nie zdzierży) rozpakowując, dowiaduje się co otrzymał. Zabawa polega na tym, że ma z danym przedmiotem stworzyć kilka kadrów, które nam opowiedzą jakąś historyjkę z „darowizną” w roli głównej. Zabawa przednia, choć czasem trzeba się nabiedzić by sprostać wymaganiom, ale kreatywność rośnie w nas, jak przysłowiowy szczypiorek na wiosnę! W ten czwartek były dwie historie. Jaki gadżet był w roli głównej poszczególnych historiach? Może zgadniecie sami? Oto pierwsza!

SYLWIA

BAŚKA (czyli jam co to)

I takie to historie się zadziały. U Sylwii? Wiadomo! Dostała do poćwiczenia ciężarki (niezwykłej urody), poćwiczyła, namęczyła się i zasłużoną nagrodę skonsumowała.

U mnie? W gazecie (papierowej zresztą i to ona w roli głównej)), ogłoszenie znalazłam że samochód do sprzedania i to jaki!( na necie sprawdzony wygląd sprzedawanego cuda). Powyżej widać jaki pod wskazanym adresem był cud. Więc gazeta won! Chyba poszukam hulajnogi!!!(wiem, gazeta na ulicy, segregacja itd, ale została podniesiona i oddana darczyńcy, bo podobno jeszcze nie przeczytał). 🙂

I tak to minął nam kolejny czwartek i zaistniał dziś na blogu. Pooglądajcie, poczytajcie i wracajcie tu. Jest tu dla Was zawsze miejsce jak i na naszych zajęciach fotograficznych. ZAPRASZAMY i do…. ZAKLIKANIA!

Wróżki, piraci, czarownice i inne persony.

Kolejny czwartek i kolejne zajęcia foto. Zapowiedziane przebieranki, różne persony na ścianki i oczywiście migawki trzask! Tak było! Nadchodzący Halloween zobowiązuje i jak Trener nakazał, tak my grzecznie w inne szmatki weszliśmy i czas magii się zaczął. Pracowaliśmy uczciwie.!

Ale jak widać poniżej, niektórzy korzystając z faktu, że wszyscy pracą zajęci, podjadali

. Nie dziwię się, bo smakowitości były, a zwłaszcza babka dyniowata, kości i duchy bezowe takoż.

Najważniejsze, że podjadacze nie zdołali pochłonąć wszystkiego i coś tam dla nas zostało.

Tak! wiem! Bałagan w kadrze, za dużo się dzieje, ale nie mogłam się powstrzymać. Czyż nie pięknie wpasowują się w ten cały misz masz?

Że to nie jest tak jak wygląda? Że to tylko mały kawałeczek? no tak…. . Każdy tak się tłumaczy! Łasuchy jedne! I to Trener taki przykład daje?

Nie ogryzać kości!!! nie obgryzać!!! Niech Czarownica Sylwia nie podkrada! Konsumpcja potem! Do pracy! do pracy!!!

Jak widać powyżej, nie wszystkie panie boją się myszy! Wróżka Tenia z uśmiechem do stworzonek i z podziwem dla partnera! To się nazywa mieć zdrowe zęby!!!

Ależ ja naprawdę! ja w zdrowiu i chorobie i ja w ogóle! Dla ciebie Ruda to ja od nocy do nocy, aż po noc!!! Jakom Przemo I!!!.
Pokojówka Pajączek już po pracy! Mopa zamieniła na aparat i do twarzy Jej z nim! 🙂

Pracowaliśmy i z przodu obiektywu i z tyłu. Byliśmy i modelami i fotografującymi. Było pracowicie, zabawnie, smacznie i wesoło. Co nam wyszło? Jakimi byliśmy modelami, a jakimi fotografami? Oceńcie sami, ale…., bądźcie wyrozumiali, bo wróżkami, czarownicami, piratami i innymi personami byliśmy po raz pierwszy! To tyle względem wprowadzenia, a teraz… ZAPRASZAMY W ŚWIAT FANTAZY. 🙂

SYLWIA

ALA

BAŚKA

JÓZEF

KATARZYNA

MAREK

PAJĄCZEK

PRZEMO

SYLWIA

TENIA

I tak to wyglądało. Takie z nas były persony i tacy fotografowie. Czy sprostaliśmy? Czy potrafiliśmy wykorzystać i możliwości sprzętowe i wiedzę wtłaczaną nam przez Trenera? Myślę, że może nie po całości, ale w „większej” połowie się mieścimy!

Najważniejsze, że zabawa było przednia, słodkości słodkie, kawa gorąca i pachnąca, herbata pachnąca i też gorąca (przynajmniej na początku), a my rozgrzani emocjami, z wypiekami na twarzy (bo i pomieszczenie małe i nas sporo, (o gorącu z radości nie wspomnę) wieczór spędziliśmy z przyjemnością. Jak co czwartek.

Na koniec Trener zaprosił wszystkich do wspólnego zdjęcia, co by na pamiątkę i dla potomności pozostało namacalne! Czyż nie wyszliśmy jak …., no dobra…, już kończę, ale pamiętajcie! Drogę do nas znacie, więc ZAPRASZAMY za tydzień i do….,

ZAKLIKANIA!

Flat lay

A co to jest to FLAT LAY? To nic innego jak ujęcie sceny, zawierającej różne przedmioty i ułożone na płaskiej powierzchni, z góry – czyli z tzw. lotu ptaka. To właśnie zajęło nam kolejne godziny czwartkowych zajęć.

Najpierw teoria, a następnie „prace ręczne” i „radosna twórczość nasza pod tytułem ” moje jesienne flat lay”. Tu trzeba nadmienić, że jesień należało sobie przynieść i to co się doniosło z tego się brało.

Ale że jesteśmy bardzo solidarni, więc każdy kto chciał, podbierał jesienne akcesoria innych „twórców”. Jedno jest pewne! Nie jesień przytargana przez nas była tu najważniejsza, ale wyobraźnia, kreatywność i poczucie humoru. Jak będzie można dostrzec poniżej, wyobraźnia i kreatywność śmigała po pracowni aż miło! Humor też był!

Więc na początek…, tak się do tego zabieraliśmy!

łatwo powiedzieć! „z lotu ptaka”, a jak Bozia skrzydełek nie dało to co??? No tak, drabina 😦
żeby nie było, że mnie nie było! byłam i nawet aparat miałam! Z lampą! a co!
jak trzeba to statyw się postawi jak wysięgnik, podczepi aparat i będzie jak „z lotu ptaka” tyle że nisko latającego 🙂
w dół obiektyw, w dół, na to co leży na podłodze!!!
chwila! światełko ci podrzucę!!!
flat lay na podłodze się ścieli pokotem i jak tu się przemieścić? oj! przydało by się studio, przydało !!!!
najpierw wiadomości odczytać, a potem już można popracować 🙂
można? można! żeby nie było, że ja tylko z telefonem!!!
choć, ubiorę, przyozdobię i krawatkę założę! będziesz pierwszym wśród dyń!!! Ja Józef ci to mówię!!!!
Nie za ciasno krawatkę mu zawiązałeś? Jakiś czerwony się zrobił!!!
– szkoda że jeża nie mam, kupka liściata już jest, więc miałby spanie a ja super flat lay!!!
– jeża nie mam, ale może kolce z kasztanów by starczyły? Nie…., no to nie!
ludziki już są, jeszcze tylko chałupa i można focić! acha, jeszcze parę liści, żeby nie było że nie ma jesieni!
jakby komuś brakło kwiatków, to ja mam, pożyczę! a co tam! 🙂
– rękaw długi czy krótki? do krawata chyba raczej długi, Kasia! Jak myślisz?
Mam to! no to można siąść i popatrzeć jak inni wyobraźnie katują! :))))

Jedni skończyli, inni nadal tworzyli, a że trochę ciasnawo mamy, więc, każdy kto zszedł z podłogi, i się nie plątał po metrach kwadratowych, był na wagę złota! Józef był, bo biorąc pod uwagę że człek słusznej postury, więc i słuszną powierzchnię zwolnił! Ku uciesze tych co nadal po podłodze kucali! Tak czy siak, nadszedł czas, że wszyscy skończyli i możemy teraz pochwalić się tym co nam z tego „lotu ptaka”. a raczej ze szczebelek drabiny (i nie tylko) wyszło! Oto nasze próby jesiennego FLAT LAY!

KASIA
ALA
JÓZEF
KATARZYNA
BAŚKA
LUCYNKA
MAREK
PRZEMO
SYLWIA
PAJĄCZEK

I TO BYŁOBY NA TYLE W TEMACIE FLAT LAY w jesiennych barwach. Ale to nie wszystko! W domu mamy zrobić kadry w takiej właśnie fotografii, tyle że mają one określać nas, nasze ja! Tak więc na dzisiaj koniec klepania. Idę się określać! sama jestem ciekawa co mi wyjdzie! 🙂

No to…. , Do zaklikania i dzięki że zaglądacie!!

Portretowanie czyli…, jak nie „przerysować” modela

Kolejne zajęcia i na tapecie PORTRET. Czy wiecie, że ogniskowa to bardzo groźne „narzędzie” ? Za jej pomocą można zrobić piękny portret (np. przyjacielowi), ale i niezłą karykaturę (np. wrednocie jakiejś)!

My już wiemy, bo na własnej skórze i własnym portrecie odczuliśmy to mocno. Bo wiadomo, że najlepiej uczyć się na własnych błędach (chyba, że człek nieomylny jest, to błędów zapożyczać u bliźniego musi). Widać Trener też tą maksymę podziela, bo ” no to robimy jedni drugim, po kolei, zgodnie z ruchem zegara” – rzekł, a my grzecznie i z zapałem portretować się zaczęliśmy!

Jak widać powyżej i modele i portreciści starali się jak mogli, bo i sami ciekawi byliśmy rezultatów tej pracy. Najpierw było na poważnie, ale gdy Trener zażądał radości na twarzach, no to „banany” na twarzach się pojawiły. Oczywiście nie te konsumpcyjne! W czasie pracy nie podjadamy! 🙂

I tak to się portretowaliśmy, zwracając uwagę na OGNISKOWĄ. Trzy portrety z różnymi nastawami owej ogniskowej. Z najkrótszą, ze średnią i najdłuższą. Każdy dostosowywał się do posiadanego sprzętu. A oto co nam wyszło!!! ( podpis pod zdjęciem, to nie imię modela, lecz portreciarza!) 🙂

fot. Sylwia
fot. Alicja
fot. Józef
fot. Baśka
Fot. Katarzyna
fot. B.Pajączek
fot. Przemek

Tak to wygląda! Jak widać na załączonych przykładach, nie wszystkimi portretami można się pochwalić przed światem. Portretowani nie zawsze jak trzeba i wyraźnie tu i ówdzie „poleciały” proporcje. Trzy zdjęcia i trzy ognisowe.

1- to te najkrótsze i to widać, że mocno przerysowane, 2 – średnie, te najbliższe oryginału, a 3- to najdłuższe. Nie najgorzej, ale nie jak w oryginale. WNIOSEK?

„KIEDY ROBISZ PORTRET, TO NIE ZAPOMNIJ O OGNISKOWEJ, BO NAWET GDY BĘDZIE ZDJĘCIE OSTRE, GDY DOBRE ŚWIATŁO, SUPER TŁO I MODEL (KA) JAK MILION DOLARÓW, GDY „POŁOŻYSZ” OGNISKOWĄ, TO WYJDZIE NIE TO CO CHCIAŁEŚ (AŚ) ZROBIĆ, A MODEL(KA) POKAZAĆ.

I tak to się dowiedzieliśmy czegoś o sobie. Nie tylko uczyliśmy się portretowania, ale i nabieraliśmy odwagi, by siąść po drugiej stronie obiektywu i dać się sfocić! :)))))

To na tyle w tym temacie. Cóż, więc….., DO ZAKLIKANIA! Zaglądajcie 🙂

Balans bieli i lanie wody

Tak, tak! Choć to nie dyngus śmingus i nie wiosna, a jesień, to lanie wody było. Ale od początku! Kolejny czwartek, więc kolejne zajęcia. Temat…,” balans bieli i krople, w temacie – czas-przysłona-iso„, a że widno jeszcze było, więc od razu wyszliśmy na zewnętrzną. Krople, więc deszcz, ale że akurat nie zachciało padać, więc krople Trener postanowił „wyprodukować”, a dłoni użyczały Balansowiczki. No i się polało, niekoniecznie tam gdzie by się chciało, bo i na spodnie, buty i inne części garderoby!

– A nie mówiliśmy że w balony to się dmucha, a nie leje ??? No właśnie!

Ale jak już opanowano i balony i krople, to nam nawet poszło!

No i jak już się rozkręciliśmy, to już na całego! Jak kto co nie umiał, to się dopytał, porady i rady były. Wspomagaliśmy się nawzajem a Trener doglądał całości I w całości. Rezultaty obejrzymy w kolejnej odsłonie. A teraz „jak to Balansowicze krople łapali” 🙂

To mi wyszło, to mi wyszło, a to…, do poprawki!
u mnie wyszło! u mnie też! a u mnie jakoś dziwnie…, chyba mi balon z kadru wyleciał!!!!
– a może by tak szachownicę sfocić? też mokra, więc w temacie kropli się mieści!
– O matko!!!! ale się nachlapało!!!!
– Jak wycelujesz i naciśniesz, to balona złapiesz! Tylko się pośpiesz!
– Bo ja myślałam że ten balon w drugą stronę poleci i tam ostrzyłam!
– To jest dobre, to jest dobre, a to się poprawi i też będzie dobre!
– A u nas w Krzywczycach też i mgła i wschód i krople, to może podskoczycie do nas? Balony też się znajdą! 🙂
– I teraz Trener się nie wyprze! Polewał??? POLEWAŁ!!!
– Bo u mnie nic nie ucieknie! z taką lufą każdego ustrzelę! Nawet balon z wodą!!! 🙂
– Baśka! chyba mam cię na długim czasie, bo jakaś taka niewyraźna jesteś!
– Już możesz otworzyć oczy! Zobacz jak ładnie wyszłaś! I nie mów że nie!
Ta już znalazła, a ta, jeszcze ciągle szuka! 🙂
– No! Kropelka do kropelki i lanie wody jak się patrzy!
– Ja tylko jestem ciekawy kto tą szachownicę będzie teraz wycierał i czym? A, rozumiem! sama wyschnie!
– MAM TO!
– No i się udało! I niech mi teraz nikt nie mówi, że nie umiem lać wody! 🙂

I tak to mnie więcej wyglądało! To w temacie lania, kropelkowania, czasu, przysłony i iso, i gdy już byliśmy tego pewni, przyszedł czas na balans bieli, więc wróciliśmy do wewnątrz!

A tam na sznurku kolejni zawisnęli. I tak teraz dyndamy już w większym gronie. Zawsze to razem raźniej, tyle że mina Trenera jakaś taka.., no właśnie i o co mu szło???? Przecież grzecznie zwisaliśmy!

Tak czy siak, to zagadnienie ile jest bieli w bieli, a ile powinno, czas było rozpocząć. Najpierw w przykłady Trener poszedł i to na nim trenowaliśmy ten nieszczęsny balans bieli. I tak to Trenera mieliśmy w i lekkiej zieleni, i jakby różu i w błękicie prawie i w prawie bieli.

” Zaprawdę powiadam wam, że przerobimy ten balans od A do Z, a może i Ż? „

My słuchaliśmy, pstrykaliśmy i stwierdziliśmy, że Trener nie tylko w balansie bieli dobrze wygląda, ale i w kolorkach takoż!

Jak widać powyżej, w temacie ” bieli” dużo jest do zrobienia i będziemy tak długo go męczyć, aż przestanie balansować na krawędzi bieli, tylko się zakotwiczy jak należy w każdym kadrze! Póki co, to ćwiczymy i trenujemy. Jak nam to wychodzi, to już w kolejnym poście.

Do zaklikania!

Powrót do realu

Rozpoczęliśmy normalne zajęcia! Pisząc „normalne”, mam na myśli takie, twarzą w twarz, pierś w pierś, obiektyw w obiektyw! Mówiąc krótko …, znowu razem, na wyciągnięcie ręki i spojrzenia. Zameldowali się „starzy balansowicze” jak i nowy narybek. Grupa od startu zaczęła działać jak dobrze naoliwiona maszyna, a dodatki w formie napitku (tu mówimy o herbatce i kawce! 🙂 ) i wypieków z domowego wyrobu (tu Lucynka jak zawsze się wykazała i Józef takoż ) dopieściły atmosferę i nasze zapotrzebowanie na cukier!.

Ale po kolei! Najpierw główna postać, a więc nowy Trener Jarosław Szczepaniak, poniżej, to właśnie On.

Zaczął już tydzień temu, ale że to była „gra wstępna” , więc relacja od drugiego spotkania, ale z pierwszego już mamy „skutki”. Powiesił nas i obiecał, że reszta też zawiśnie! Poniżej…, dowód że my już dyndamy!

Podobno ma to być projekt (tak się tłumaczył), „jak to się nam umiejętności podnoszą”, ale czy aby na pewno, to zobaczymy!

Jako że poprzednie zajęcia zaowocowały nie tylko „powieszeniem” na sznurku, to dodam, że wyznaczony został Józef do wykazania się kreatywnością w temacie KOMPAS i wczoraj właśnie mieliśmy okazję zobaczyć jego starania! Trzeba przyznać że się wykazał i to mocno!!! 🙂

Wyraźnie widać, że zawzięcie szuka północy i na wodzie i na lądzie. Mnie „ląd” przekonał bardziej 🙂

Jak już się pozachwycaliśmy kreatywnością Kolegi, to przyszła kolej na „dorobienie” portretów, co by mogły zawisnąć obok nas na sznurku!

No i robili! 🙂

Trener oczywiście radą służył 🙂

… a i czasem po pleckach poklepał (w ramach pochwały oczywiście!)

I tak nam na teorii i praktyce trzy godziny przeleciały jak pięć minut.

Praktyka!

Teoria.

I tak to przebiegło drugie spotkanie sekcji fotograficznej „Balans”. Cieszy że możemy się spotkać, możemy znowu być razem, podciągać swoją wiedzę w temacie fotografii i ….., i najważniejsze!!! BYĆ RAZEM I ROBIĆ TO CO LUBIMY FOTOGRAFOWAĆ!!!

Mamy nadzieję, że znowu nas nie „pozamykają” i będziemy się cieszyć ze spotkań bez ograniczeń!

To tyle na teraz! Dzięki że byliście z nami o…. DO ZAKLIKANIA!!!

THE END

Kiedy zaczynałam pisać ten blog był luty 2016r. Dzisiaj mamy marzec 2021r, więc moje tu pisanie trwało ponad 5 lat.

A zaczęło się od tego, że zapisałam się do sekcji fotograficznej, działającej w Żaganiu i po kilku spotkaniach, doszłam do wniosku, że robimy tam tyle fajnych rzeczy (przy tym nieźle się bawimy), że wypadałoby się tym pochwalić z większą ilością ludków. Internet i blog nadaje się do tego idealnie, więc skorzystałam z tego i SEKCJA BALANS, (bo tak nazwaliśmy naszą sekcję) zaistniała w wirtualnym świecie.

Opisywałam tu nasze spotkania, plenery, wystawy, a do słowa wklepanego, dokładałam relacje fotograficzne. Prezentowałam też nasze prace, nasze zadania domowe i nasze spojrzenie na otaczający nas świat, widziane przez obiektywy aparatów.

Dzisiaj cofnęłam się do mojego pierwszego posta i przeglądając cały blog zobaczyłam, jak nasze prace z biegiem czasu stawały się coraz lepsze, dojrzalsze. Teorię szlifowaliśmy w praktyce i szło nam coraz lepiej.

Czuliśmy się ze sobą dobrze, bawiliśmy się nieźle, a na dodatek, mogliśmy się oddać naszej pasji…, FOTOGRAFII w pełni.

A potem przyszły zmiany. Odeszła nasza Trenerka Alicja, a co najgorsze, to dopadła nas pandemia. Kilka spotkań z nowym prowadzącym nie pozwoliło na wspólne dobre poznanie, a już wszystko zostało zamknięte. Pandemia zamknęła w domach nie tylko nas, ale i działalność kulturalną. W chwilach poluzowania obostrzeń, nasza sekcja nie wznowiła działalności. Oczywiście nie my jedni, ale podobne sekcje przeniosły się do spotkań wirtualnych, a zajęcia online pozwoliły na kontynuację działalności.

Nasza sekcja rozwiała się w tej zawierusze pandemicznej i wygląda na to, że tak pozostanie. Chyba zabrakło kogoś z prawdziwą pasją do fotografii i kogoś, komu zależałoby by taka sekcja nadal istniała.

Kończę więc prowadzenie tego bloga, ale nie będę go zamykać definitywnie. Niech sobie dryfuje po cyberprzestrzeni, by, jeśli ktoś miałby ochot tu przysiąść na chwilę i pooglądać kadry, które tworzyli pasjonaci z SEKCJI BALANS, mógł z tego skorzystać.

Ja zaś, wszystkim tym, którzy tu zaglądali i śledzili nasze poczynania PIĘKNIE DZIĘKUJĘ za spędzony wspólnie czas.

BĄDŹCIE ZDROWI I PO MIMO WSZYSTKO SUŚMIECHNIĘCI!!!

Tak było, a jak będzie?

A było, było! Zajrzałam dzisiaj na pierwszy post w tym blogu i okazało się, że pierwszy wpis poczyniłam 29 stycznia 2016r.

Kilka tygodni przed tą datą zaczęłam uczęszczać na zajęcia z fotografii, które odbywały się w naszym pałacu. Bardzo szybko się tam zadomowiłam, bo towarzystwo było miłe, prowadząca bardzo miła i zajęcia też ciekawe.

Jako że zawsze mnie nawiedzały różne pomysły, więc zaproponowałam żebyśmy się pochwalili przed światem naszymi pracami, a że blog do tego nadaje się idealnie, więc założyłam blog, wymyśliliśmy nazwę dla naszej gromadki i tak powstała „SEKCJA BALANS” i jej historia pisana przez mnie.

Istniejemy już te kilka lat i mamy nadzieję na więcej. Ludzie przychodzą, odchodzą, ale jest kilka ludków, którzy wierni pasji fotograficznej meldują się co tydzień na zajęciach.

Była zmiana „trenera”. Był, a raczej jest wirus, były przestoje, były przeprowadzki i tak naprawdę, to nadal nie wyszliśmy jeszcze na spokojne wody. Ale pomału zaczynamy wracać na stare tory i z wolna ruszamy do przodu.

W środę (bo teraz w środy mamy zajęcia) było drugie spotkanie (po przerwie wirusowej). Prowadzący zapoznali nas z proponowanymi tematami na kolejne spotkania, przeglądnęliśmy zadania domowe które karnie donieśliśmy, a potem ruszyliśmy na „fotografię krajobrazową”.

Mam nadzieję, że po kolejnej środzie, będę mogła wstawić tu parę krajobrazów, które udał się zrobić. Grupa mocno się „sfilcowała”, ale liczymy, że pasjonatów fotografii jest tu sporo i do nas dołączą.

I to by było na tyle teraźniejszości. Czy będzie przyszłość? Zobaczymy! Postaramy się by była!

WYSTAWA 2020

Byłam! Sprawdziłam! JEST!

Wreszcie wisimy i to na starym miejscu!!! Nie! Nie my wisimy, tylko nasze prace, które stanowią treść wystawy fotograficznej „Blisko, jeszcze bliżej” .

Sporo czasu minęło i sporo przeszkód trzeba było przeskoczyć, ominąć (jak choćby zmiana „trenera” i oczywiście wirus), ale sporo ludzi się przyłożyło, postarało i można powiedzieć, że słowo stało się … realną wystawą.

Wystawę można oglądać w Centrum Kultury, czyli w holu Pałacu Książęcego przy ul. Szprotawskiej.

To co poniżej, to miniaturki poglądowe, które mam nadzieję podsycą Państwa ciekawość, i sprawią, że zechcecie przespacerować się do Pałacu by zobaczyć prace w całej okazałości.

makroo2

 

wystawa 20202

 

aKolaże4

Zbiorówki

b-002

Żeby było wiadomo że sekcjabalans żyje, postanowiłam wrzucać kadry z naszych zajęć.

Myślę, że powspominamy z przyjemnością, bo przecież dobrze nam było ze sobą. Może to jeszcze wróci? Zależy to tylko od nas. To tyle na wstępie. A teraz… .

Dzisiejsza wyprawa w przeszłość zaprowadzi nas na „Zbiorówki”, czyli, na wspólne zdjęcie po zajęciach, po plenerach, po wystawach. Przez te kilka lat trochę się tych kadrów uzbierało. Nie wszystkie są w większym formacie, nie wszystkie się zachowały, ale te co udało mi się „wydłubać” z przeszłości, to mam nadzieję pocieszą oko i serducho. A może i kogoś wzruszą?

Przepraszam za nienajlepszą jakość niektórych kadrów, ale przecież najważniejsza jest treść!

No to Kochani! W tył zwrot i…RUSZAMY!!!!.

946433_132926107085059_6010311581183246774_n1-1

DSC04749

_MG_0663

19250249_1330045557043249_1292256287_o

20190131-DSC_0420

20190131-DSC_0424

20190131-DSC_0423-001

bartm t (6)

DSC_1597-001

DSC_1569

DSC_9156

DSC_0598

DSC_9148

DSC09869

DSCN5708

FOTOBALANS

pająk1 (1)

pajc485k-bi-9

surowizna plener

DSC09801

DSC09799

79450192_2985880294768923_5995192574715887616_o

DSCN3676 — kopia

I doszliśmy do końca naszych „zbiorówek”. Prawda że sporo ich było? A przecież to nie są wszystkie, bo nie wszystkie udało się odnaleźć.

Mam nadzieję, że i Balansowiczom jak i naszym Gościom wycieczka w przeszłość przypadła do gustu i chętnie zaglądną tu w kolejny piątek. (mam nadzieję).

Tak więc…, DO ZAKLIKANIA

 

ZABAWA Z CIENIEM i..ALE JAJA!

Jak można przeczytać powyżej, tematy kolejnych zadań dają popis wyobraźni! Czy zadziałała i jak zadziałała, można zobaczyć poniżej!!!

 

R

DSCN7155_LI

DSC08057

DSCN6411 (2)

 

93670623_524790108234037_7030061817950896128_n[1]

93273991_506926850188509_7031713374610128896_n[1]

Takie to cienie ze sobą przynieśliśmy 🙂

a teraz ALE JAJA!!! 93806585_1583505018491814_5147733224419491840_n[1]

jaja z korona W.

93234851_1504094763102358_3698801882282590208_n[1]

jajowa piramida

93841631_304798623834715_3470953154265219072_n[1]

były sobie jaja

 

9 (Copy)” śniadanie na trawie”

10UFOjajot

7bliźniaki jednojajowe

I tyle w tym tygodniu.

A co będzie dalej? Któż to wie?

STĄPAJĄC

Kolejne zadanie domowe odrobione! temat to STĄPAJĄC. Żeby łatwiej było dojść do tego jak i o co chodzi w tym stąpaniu, do dyspozycji dostaliśmy link na stronę fotografika, TO WŁAŚNIE TU  który specjalizuje się właśnie w takich kadrach

Teraz już poszło z górki i zadanie zaliczone. Oto nasze STĄPANIE!!!

1alicja9

91503498_643642466485939_5848761776497229824_n[1]

92283007_659338891519836_2727576332023103488_n[1]

91544527_522136145157262_338602444088934400_n[1]

 

1józek-001

91466433_608487156400877_2521865957098389504_n[1]

91767915_659760411503530_1013191688593604608_n[1]

91800259_236055007450889_2664924037758582784_n[1]

 

1tenia1

91615728_534255497502574_5607970044274278400_n[1]

91907335_246630716733049_5940334679725965312_n[1]

92255427_232387144812611_4269797104018259968_n[1]-001

 

1ja3

DSC01151-001

DSC01196nogi1

 

Lucyna razem (3)

I tak stąpając doszliśmy do mety.

Jak widać, może nie wszyscy Balansowicze oddają zadania, ale jesteśmy, trwamy i wytrwamy do czasu, aż wyjdziemy całą grupą w plener i odrobimy sobie te wszystkie ograniczenia!

A tym czasem! Dbajmy o siebie i innych, siedźmy na zadkach i bezpiecznie dotrwajmy do lepszych dni!

Do zaklikania i TRZYMAJCIE SIĘ W ZDROWIU!!!

 

FLAT LAY i NASZ CZAS W PANDEMII

Dwa czwartki minęły a tu u nas nic, ale już jesteśmy. Uczymy się żyć z ograniczeniami i dostosowujemy do nich nasz świat i nasze zajęcia.

Balansowe zajęcia także i trochę może nam się jeszcze logistyka nie kula jak należy, ale z każdym czwartkiem będzie lepiej. Najważniejsze, że Balansowiczom się chce, nadal odrabiamy zadania domowe i nawet jak coś nam się poślizgnie i zazgrzyta, to naoliwimy, posmarujemy dobrym słowem i chęciami i poleci!

To tyle gwoli wyjaśnienia co do spóźnienia, a teraz do pracy!

Jako że zadania z dwóch czwartków, więc zaczniemy od fotografii  FLAT LAJ. Co to za cudactwo?

 To nic innego, jak gotowa kompozycja uwieczniona z perspektywy lotu ptaka. Leci sobie taki pierzak i się gapi. Na co? A no na to co sobie ułożycie.

Tak więc i my ułożyliśmy kompozycje własne, a Wy popatrzcie sobie na nie z góry!

teresa3

 

pajączek01 (1)

 

Lucyna 3

Lucyna 2 (1)

Lucyna 01 (1)

 

Kasia W 03 (1)

Kasia W 02 (1)

Kasia W 01 (1)

 

DSC00935

DSC00933

DSC00942

 

Alicja D 03 (1)

Alicja D 02 (2)

Fotografia flat lay zadomowiła się bardzo w fotografii kulinarnej. Dobrze się też czuje w reklamie i u wielbicieli takich projektów. Jest to fotografia specyficzna, ale ma ogromną rzeszę wielbicieli i zwolenników i wydaje się, że skoro króluje na Instagramie, to dla wielu użytkowników tej społeczności, jest sposobem na zdobycie popularności.

To tyle jeśli chodzi o pierwsze zadanie. Drugie to CZAS PANDEMII. Jak go widzimy, jak w nim żyjemy, jak sobie z nim radzimy. Oto kilka kadrów o tym szczególnym czasie.

90922283_1366083940228511_527717469108830208_n[1]

 

90985041_298641957782430_4843468090379337728_n[1]

90941575_497013644538901_4544173122558885888_n[1]

91482769_209366453678809_7611508267075764224_n[1]

 

91181137_227073991993610_7754310565253611520_n[1]

 

teresa2

teresa

 

PANDEMIA (1)PANDEMIA (2)PANDEMIA (3)

 

Bezpieczna kolejka Teresa (1)

Leki przez okienko Teresa (1)

 

Lucyna 1 (1)

Lucyna 2 (1)

Lucyna 3 (3)

Oto nasze zadania w tych dwóch tematach.

Dziękujemy że wpadliście tu na chwilę, bo to też odwiedziny w tych trudnych czasach, które są możliwe i nie szkodzą nikomu.

Zaglądajcie tu do nas. Jest bezpiecznie, a my postaramy się by było też i ciekawie i pozytywnie.

Trzymajcie się zdrowo i do…. ZAKLIKANIA!!!

Okładki

Cześć wszystkim !

Dzisiaj czwartek, więc nasze spotkanie, tyle że online! Przez jakiś czas tak będzie, a dlaczego? wiadomo! Wirus

Nie widać go, ale przewrócił nam codzienność do góry nogami. Jest trudno, ale przecież życie toczy się dalej i musimy się nauczyć z tymi trudnościami żyć. Najważniejsze, by znaleźć sposób na zminimalizowanie niedogodności, a ograniczenia wymuszone przez wirus w miarę możliwości złagodzić.

Staramy się stosować „zamienniki”, które pozwolą nam w miarę normalnie funkcjonować.

Dzieciaki uczą się w domach, lekcje odrabiają przed komputerem, ograniczamy wychodzenie i spotkania.

My także zadania domowe robimy w domach, do oceny przesyłamy przez Internet, a na maila dostajemy ocenę i uwagi co do prac. Może trochę inaczej, ale jednak realizujemy ustalony plan zajęć.

Na ten czwartek mieliśmy zaprojektować OKŁADKĘ NA PŁYTĘ zespołu  muzycznego, lub rodzaju muzyki.

Zadanie zostało wykonane i ocenione. Były uwagi i były obrony swoich projektów. Jak nam to wyszło? Ano tak!

 

3BLUES

 

lucynka

 

TeresaA (3)-002

 

KasiaW (1)

 

Pajaczek (3)

 

marek M (2)

 

JozekK2 (1)

 

AlicjaD (1)

Oto nasze projekty. Cóż, każdy „udziergał” swoją okładkę jak mógł najlepiej i mamy nadzieję, że i Wy nam zaliczycie to zadanie domowe.

To tyle! KOCHANI! TRZYMAJCIE SIĘ ZDROWO I DO……zaklikania 🙂

 

Prześwit

Kolejny czwartek za nami, kolejne spotkanie, kolejne zajęcia i kolejne zadania.

Jak już nadmieniałam, mamy nowego Opiekuna grupy.  Wczorajsze zajęcia były pierwszymi prowadzonymi już w całości pod Jego okiem (i uchem) :).

Jeszcze trochę zamieszania było, bo to laptop nie chciał współpracować  bez hasła (a hasło jeszcze nieznane było), a to to, a to tamto, ale ogarnięto wszystko w błyskawicznym tępię. Udostępniono nam salę komputerową (dzięki czemu zbliżyliśmy się do komputerów, co to chyba będzie nam niedługo dane je obsługiwać) i zadanie domowe można było przeglądać.

Kochani! jeszcze do teraz nie mogę wyjść z podziwu! Zdyscyplinowanie grupy było tak stuprocentowe, że aż niewiarygodne! Nie wiem co zadziałało! Czy to nowo prowadzący, czy grupa chciała udowodnić że może, ale jak przez kilka lat nie można było wymóc by zadania domowe przynosić w kilku kadrach, tak teraz większość przyniosła prace w ilości 3 (jak było ustalone) i tylko niektórzy (w tym ja 😦 )przekroczyli limit o 1!

Ale co to jest o JEDEN! Toż to kruszynka na przeciw nieskończoności, więc się nie liczy!

BRAWO MY!!!!!

Tak więc, przeglądanie i omawianie prac domowych przebiegło sprawnie.

Próba1

  i zostało zaliczone.

Trzeba przyznać, że uczestnicy zajęć, (czytaj Balansowicze) się postarali! Prześwit (a tak brzmiało zadanie domowe), to wdzięczny temat, bo światło potrafi malować klimat tak, że świat w nim staje się bajką.

Kiedyś, znany amerykański fotograf Ansel Adams powiedział ” CHCIAŁBYM KIEDYŚ ZNALEŹĆ SIĘ W TAKIM MIEJSCU, GDZIE BÓG CZEKA TYLKO, ABY KOMUŚ OTWORZYĆ MIGAWKĘ”. 

Myślę, że każdy z nas mógłby się podpasać pod tymi słowami i może właśnie to było to miejsce i ten czas gdy otwieraliśmy migawki by zdobić te zdjęcia?

Czy nam się to udało? Sami oceńcie!

Teresa A

 

Pajaczek

 

DSC00710-001

 

Marek M

 

Lucyna

 

Kasia G

 

Jozek Kuczenko

 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

 

 

88056874_220035592513739_6798332801729953792_n[1]

 

Kasia W

Jako że przeglądanie poszło sprawnie, więc był czas by przypomnieć sobie zależności czasu – przysłony – ISO, co w dużej mierze pozwala sprawnie poruszać się po „manualnej” obsłudze aparatów. Nie żebyśmy całkiem z tym sobie nie radzili, ale „dokształtu” nigdy nie za wiele!

Próba2

Teoria teorią, ale najpewniejszym sposobem na przyswojenie tematu, jest praktyka i tak, pod okiem prowadzącego, (i przy jego wsparciu) przysłony, czasy i ISO, zagospodarowywane były zgodnie z ich przeznaczeniem i wolą fotografującego (a nie aparatu i jego programów.

Tu już rządziliśmy my aparatem, a nie on nami!

Próba3

Prowadzący z pobłażaniem przyjmował nasze potyczki aparatowe i gdy się człowiek „zawiesił” z problemem, służył pomocą!  Przed rozstaniem chwila dla oddechu i krótkie podsumowanie,

Próba

a jak które się na nawinęło przed obiektyw, to i zostało w kadrze.

Tak to przebiegło kolejne spotkanie, a teraz zaczynają się schody, bo następne zadanie domowe to już naprawdę spore wyzwanie! Zrobienie projektu płyty jakiegoś zespołu lub muzyki, to to jest coś! Jednak mamy piątego asa w rękawie! Cały tydzień do realizacji!

Tak więc, ja się zabieram za znalezienie „pomysła”  i do zaklikania za tydzień!

Miłego dnia!

 

 

Warsztaty 2

Kolejny czwartek i kolejne zajęcia. Frekwencja dopisała i to niezła, ale nic dziwnego. Warsztaty mamy nie za często, więc każdy chce korzystać jak okazja jest. No i korzystaliśmy!

Warsztaty poprowadził Bartosz Mirosławski , specjalista ds. edukacji filmowej i fotograficznej z Regionalnego Centrum Animacji Kultury.

DSC00521

Że co? Że nie bardzo wyraźny Pan Bartosz jest? No akt, ale musicie przyznać że fakturkę ma zajefajną! No o ok. mam Go wyraźniejszego! Proszę bardzo!

DSC00516

Już ok? No to lecimy dalej! Trzeba przyznać, że się „podziało”!

Tło rozpięto (wspólnymi siłami), lampy ustawiono,zaj1

zaj2

 a modeli wyłuskano drogą na „ochotnika”.

DSC00508-001

DSC00512

i teoria przeszła w praktykę.

DSC00528

Jeszcze tylko kilka porad względem jak, co podświetlić, jak co prześwietlić, a jak co oświetlić tak, by było tak jak my chcemy, a nie lampy.. Gdy to już wszystko ogarnęliśmy, przyszedł czas, na pokaz większego formatu i do tego posłużył rzutnik, który kadr z małego laptopka, wrzucił nam na ekran i to w większym formacie!

Jako, że okularników ci u nas dostatek, takie przejście z małego na większe, zebrało spore oklaski.DSC00515-001

Gdy już wszystko zamontowano i podłączono, przyszedł czas na obróbkę zdjęć w programie do tego przeznaczonym.

Prowadzący pokazał nam, że można się nie tylko męczyć z programem, ale i nieźle bawić. My co prawda (w związku z brakiem sprzętowym, ale podobno ma się to zmienić), nie za bardzo kumaci w tym temacie, lecz z pełnym zaangażowaniem chłonęliśmy wiedzę i podziwialiśmy efekty końcowe.

zaj

Temat był przez prowadzącego podany w bardzo przystępny sposób, tak że nawet tacy laicy jak my, zrozumieliśmy, a że skrzętnie notowano co i jak, więc jest szansa że nie zapomnimy i się douczymy.

Gdy pierwszy temat został wyczerpany (na tyle na ile pozwalał czas), przeszliśmy do portretu z głównym naciskiem na oświetlenie.

I jak poprzednio,  po teorii, Pan Bartosz przeszedł do praktyki i w kilku kadrach pokazał nam jak się zabrać za temat światła w portrecie.

DSC_7885

DSC00522

DSC_7886-001

Rezultaty widoczne od razu można było omówić na gorąco i przy aparacie i przy laptopie. Jakże ta technika nas dopieszcza! A jeszcze nie tak dawno, leciałam z kliszą do fotografa, albo do łazienki zamienionej w ciemnię (ku rozpaczy reszty rodziny), a tu proszę! Migawka strzeli i już mamy to cośmy zdziałali!

DSC00538

88240608_293674674941345_5101746047508545536_n[1]-001

Zajęcia były ciekawe, co widać w kadrach.

zajecia

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali sami. Ustawienie lamp, dostarczenie przed nie portretowanego (tym razem na mnie padło, bo reszta przed laptopem) i poszło!

Koledzy się sprawdzali, a ja dzięki temu wreszcie po drugiej stronie obiektywu!

I tak to mniej więcej się działo. To już drugie warsztaty w dość krótkim czasie. Cieszy nas to bardzo, bo każde takie wydarzenie, to dla nas możliwość poznania nowych rzeczy i pogłębienie wiadomości posiadanych.

Dzięki za to i mamy nadzieję na więcej. Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia, a apetyty sekcja „Balans” ma ogromne!

Dziękujemy też Panu Bartoszowi, za ciekawe poprowadzenie tematu i za poszerzenie naszych horyzontów.

Dzięki też tym wszystkim którzy tu zaglądają i mamy nadzieję, że to Im zostanie.

DO ZAKLIKANIA !!!

Kolejny czwartek

Ten czwartej był inny niż poprzednie. Już bez Alicji, tylko we własnym gronie. Dziwnie jakoś było i tylko to, że to Tłusty Czwartek był, nie zabrakło słodkości. A jak słodkości to i uśmiech się pojawił.

Pączki, podlewane kawą, herbatą (i… i soczkami), rozluźniły to co było spięte, więc rozmowy czwartkowe popłynęły wartkim strumieniem. Aparaty tylko do kilku kadrów posłużyły (by relację słowną było czym dopieścić), a resztę czasu wypełniły dyskusje, jak, co, kto i kiedy.

Już wiemy (choć jeszcze nie oficjalnie), że nowy opiekun jest gotowy na przejęcie grupy, a grupa jest gotowa na zmianę.

Były wspominki, były oceny, były oczekiwania na przyszłość i był pierwszy projekt naszych pomysłów na kolejne czwartki. Jak to się przełoży w praktyce, czas pokaże.

Żadna zmiana nie jest łatwa i niesie ze sobą wiele oczekiwań, ale gdy ostatni pączek został skonsumowany i w szkle dno się pokazało, wnioski wyciągnięte z „burzy mózgów”, okazały się pozytywne i optymistyczne.

Sekcja „BALANS” jest gotowa do pracy!!!

zz1

zz3

zz2

To tyle z tego czwartku i do zaklikania po kolejnych zajęciach. :))))

Alicja

Alicja4

Długo się zastanawiałam jak zatytułować ten post. Jedno wypadało smętnie, drugie kolokwialnie, trzecie zbyt patetycznie, więc wybrałam to najbardziej proste. Imię!

Bo o Alicji chciałam parę zdań napisać, o Naszej Trenerce. Alicja Skrzyńska-Zielonka prowadziła sekcję „Balans” już od kilku lat. Ten blog prowadzę już ponad 4 lata, a przecież, gdy zawitałam do sekcji, sekcja już istniała, więc chyba  prawie piąty roczek leci, jak Balansowicze szlifują swoje umiejętności fotograficzne, inspirowanie przez prowadzącą te zajęcia, czyli Alicję.

Przez te lata, Alicja ( pozwolę sobie na takie zwrot, bo to jakoś brzmi tak cieplej),  z nami była w każdy czwartek i właśnie w ostatni czwartek, zawiadomiła nas, że odchodzi. Cóż, życie pisze różne scenariusze, a my, aktorzy-amatorzy, gramy w tym życiowym spektaklu, (bez suflera,) najlepiej jak potrafimy, ponosząc konsekwencje kapryśnego losu.

Smutno jest, gdy Ktoś, z kim dzieliło się wspólne pasje, odchodzi. Sekcja pewnie będzie działać nadal (gdy tylko znajdzie się zastępstwo), ale to już nie będzie to samo. Będzie na pewno dobrze, ale już inaczej. Bo Alicja wnosiła na zajęcia nie tylko swoje zaangażowanie w kwestii fotografii, ale przede wszystkim ciepło i uśmiech. Zawsze pogodna, uśmiechnięta, pełna humoru i życzliwości. Od, po prostu Ciepły Ludek!

Nasze zajęcia to nie była tylko fotografia, ale i spotkanie dobrych znajomych, przy kawce, herbacie (a niekiedy i innych napojach), z dobrym ciastem domowym (i nie tylko). To było andrzejkowe lanie wosku, wigilijne pierogi i opłatek, imieninowe życzenia i dobre słowo na każdy czwartek. Było po prostu prawie rodzinnie.

Zdarzały się i zgrzyty (jak to w rodzinie), ale zawsze znalazła się kropelka oleju porozumienia (z pierwszego tłoczenia i to na zimno), który te zapiekłe trybiki naoliwił, pozwalając na kontynuację jazdy do przodu.

Oczywiście zadbaliśmy i o to by się jednak naumieć tej fotografii, zebrać materiały na kolejne wystawy i zaliczyć pracę w plenerze i na miejscu. W tym pomagała nam Alicja, inspirowała, służyła swoją wiedzą i dzieliła się doświadczeniem.

Cóż. Już słyszę jak mi czytający syczą ”DO BRZEGU BAŚKA, DO BRZEGU”, ale co ja zrobię, że jakoś zawsze trudno mi tak na skróty pisać, a i to mnie jeszcze może tłumaczyć, że nie jest łatwo, w paru zdaniach zawrzeć kilka lat wspólnego czwartkowania, ale ok, postaram się!

Kończąc więc i  w imieniu wszystkich Balansowiczów, dziękuję Alicji Skrzyńskiej -Zielonce, za te kilka wspólnych lat w rytmie fotografii, za uśmiech, za wystawy i za czas spędzony z nami.

Alicja6

Zdaję sobie sprawę, że tych kilka kolarzy, nie pokaże wszystkich fajnych chwil, które były naszym udziałem, ale niech choć w małej cząstce, przypomni to co było i jak było. A była moc (i to nie raz!) !

Alicja2

Alicja3

Alicja-001

Alicja7

DZIĘKI ALICJA  i …. nie piszę żegnaj, ale DO ZOBACZENIA!

POWODZIENIA!

 

Krajobraz

W dzisiejszym poście będzie królował KRAJOBRAZ, bo takie zadanie było do zrealizowania. Popełniliśmy więc krajobraz i nocny i dzienny, jak i miejski i wiejski.

Oto nasze krajobrazy. Zapraszamy.

IMG_20191123_143641

IMG_4992

IMG_20191123_144827

 

DSC_8047

DSC_8085

DSC_8090

 

DSC_0022

DSC_0032

DSC_0056

 

20191109171734_IMG_5742

20200207104009_IMG_6588

20200208162313_IMG_7229

 

84671465_205649873919792_4987907260723232768_n[1]

85064375_186281572716656_4491121428820656128_n[1]

85086428_1066428263728984_8901656051259015168_n[1]

 

DSC_0088

DSC_0089

DSC06116

 

DSC_0248

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

_MG_6979

_MG_7109

_MG_7130

 

20190609_123238

20191124_170154

DSC08278

 

DSCN7049

DSC04729 (2)-001

DSC03124

Mamy nadzieję, że te kilkanaście kadrów przedstawiający nasze okolice  (i nie tylko), przypomną znane miejsca, lub zachęcą do ich poznania.

Pozdrawiamy i do zaklikania.

 

 

 

Każdy miesiąc ma swój kadr.

Nowy rok, więc i nowe narady i postanowienia. Uradzono więc, że w każdym miesiącu wybierzemy dwa najlepsze zdjęcia. Będzie to ZDJĘCIE MIESIĄCA I WÓRÓŻNIENIE MIESIĄCA.  Dwie najciekawsze prace wybrane z zadań domowych, które w każdy czwartek sumiennie przynosimy do zaliczenia. Wybierają wszyscy uczestniczący. Dwie prace które otrzymają najwięcej głosów, zostają wyróżnione jako Zdjęcie Miesiąca i Wyróżnienie Miesiąca, a na koniec roku z tych 24 prac wybierzemy  zdjęcie i wyróżnienie roku. 

Pomysł nie jest nowatorski, ale motywujący do lepszej pracy, a przy tym, mała rywalizacja na pewno nie zaszkodzi, a wręcz odwrotnie, podkręci chęci  🙂

Bo czyż nie jest miło gdy to co robimy jest na tyle dobre, że przyciąga wzrok i sprawia przyjemność oglądającemu?

Tak więc zaczynamy!

ZDJĘCIE MIESIĄCA STYCZNIA 2020 R. 

Marek Majewski – Widok z okna

DSC_6621-001

DSCN3835

 

WYRÓŻNIENIE STYCZNIA 2020 R.

Barbara Buczek – Pelargonie

DCF 1.0

 

Widok z okna

„Widok z okna” – taki to miałam (między innymi) temat na egzaminie do szkoły średniej (oj dawno to było, dawno) i taki pisałam, a że za moim oknem, na pierwszym planie widniał śmietnik, więc właśnie on stał się głównym bohaterem mojej rozprawki. Nie wiem czy oceniający prace byli fanami śmietników, czy też mój długopis był w stanie owo ustrojstwo na odpady ubrać w odpowiednio salonowe szatki, niemniej jednak polski zaliczyłam na pięć i zapamiętałam to zdarzenie na wieki!

Nie dziwota więc, że gdy kolejnym fotograficznym zadaniem okazał się właśnie WIDOK, to przeszłość ze śmietnikiem w tle nawiedziła mnie od razu.

Tym razem, moje widoki z okien na śmietnik się nie nastawiły, ale śmietniki teraźniejsze już nie mają w sobie tego czegoś (jak te dawniej), więc mogłyby się już nie załapać na pięć, więc nie ma co ryzykować!

Popatrywaliśmy więc przez okna swoje i nie tylko, wyszukując tego, co nas zatrzymało by zwolnić migawkę.

Różne te nasz spoglądanie przez okna i każdy z nas przedstawił w nich swoją własną wersję. A czy się będzie podobać? Mamy nadzieję że tak.

Zapraszamy od spojrzenia na świat, przez nasze okna.

DSCN3761

DSC00049

 

edf

LRM_EXPORT_137596900079522_20191018_141138515

IMG_20200117_120702(1)

 

IMG_20191115_135452

IMG_20191122_100938

IMG_20191122_111325

 

DSC_1976-001

DSC_2120

DSC_2122

 

DSC_7792-002

DSC_7821

DSC_7830

 

HPIM4073-2

DSC_4941

DSC_4770

 

DSC_0080

DSC_0114

DSC_0121

 

IMG_3709

IMG_20200122_225125

IMG_20200122_230307

 

DSC06138

DSC06072

DSC06134

 

DSC_0002

DSC_0006

DSC_0013

 

DSC_6615

DSC_8908

DSC_6621

 

_MG_6896

IMG_20200119_121905

_MG_6900

 

DCF 1.0

I tyle tego świata za naszymi oknami. Mamy nadzieję, że nudno nie było i na kolejną Waszą wizytę możemy liczyć.

Za dzisiejsze odwiedziny dziękujemy i polecamy się na przyszłość

DO ZAKLIKANIA!!! 🙂

I ślady i portrety i słowem i obrazem

Takie to właśnie zadanie domowe było, a temat portretu przerabialiśmy praktycznie na poprzednich zajęciach.

Ze śladami problemu nie było bo wiadomo, każdy i wszystko pozostawia po sobie ślad! W przyrodzie nic nie ginie, (podobno), więc szukanie nie było trudne. , Bo to i na ziemi i na niebie, i po (nie) ludziach, co to za siebie byle śmiecia), po drwalach (co to drzewo było, a pień ino został) itp., itd., jednym sł0wem, śladów po kokardy, więc się tego zebrało.

k

k1

DSC05826

HPIM0173

Jak widać, inwencji twórczej i wyobraźni nie brakowało, a przecież o to właśnie chodzi. Dostrzec i skadrować!

Z portretem to już trochę inna sprawa. Tu trzeba się zmierzyć nie tylko ze sprzętem, ale także i z człowiekiem, który dał się sportretować. A nie każdy się daje, a jak się już da, to czasem trzeba go okiełznać, bo go rozpiera chęć pozowania, a czasem wręcz odwrotnie, trzeba takiego delikwenta rozruszać, a i to w odpowiedni sposób by portret wyszedł taki co go nie wystraszy, a nas zadowoli. To trudne zadanie, ale trening czyni mistrza, więc trenowaliśmy, a co z mistrzostwem? Cóż…, dążymy do niego z uporem i zacięciem wielkim! Kiedyś na pewno dojdziemy!

PANO_20200109_183827.vr

Tak do nasze dążenie wyglądało, a wyniki tej sesji poniżej.

IMG_4786

IMG_4789

IMG_4795

DSC_7589

DSC_7572

DSC_7596

DSC_0032

DSC_0051

DSC_0033

20200109185805_IMG_6201

20200109195414_IMG_6242

20200109190639_IMG_6209

DSC_0194

DSC_0198

DSC_7120

DSC_7100

DSC_7087

DSC_2208

IMG_20200109_232612

DSC_2212

 

DSCN3612

z (3)-001

DSCN3594

Takie to te nasze portrety. Ocenę pozostawiam odwiedzającym, ale nie bądźcie zbyt surowi! My się dopiero uczymy pilnie!!!

To tyle z ostatnich zajęć. Zapraszam na kolejne odwiedziny. Będziemy wyglądać przez okna! Na co? No właśnie…., trzeba zobaczyć, co było widać :)))

Dzięki za dzisiaj i do… ZAKLIKANIA!!!

 

Zamarzanie i portretowanie

Minęło już sporo czasu od „lania wosku” i czas przegonił nie tylko święta i Sylwester, ale i Trzech Króli już pobierzało w przeszłość. Leci ten czas jak nie przymierzając woda w górskim strumieniu (i to w tych stromych odcinkach), a my i nasze pesele razem z nim. Jednym słowem pisząc…., postarzeliśmy się o kolejny rok, ale i też przybyło nam doświadczenia życiowego uzbieranego w tym 2019 roku.

Czy nam aż tak zależy na tym doświadczeniu? Cóż, nazbieraliśmy go przez te wszystkie lata dosyć, ale podobno od przybytku głowa nie boli, to niech już będzie, skoro się nam to dostało.

Przyjmujemy, że jesteśmy o kolejny rok mądrzejsi i bogatsi (choćby w te doświadczenia) i się z tego cieszymy i to jest wersja oficjalna i tego się będziemy trzymać!

NIECH NAM ŻYJE ROK 2020 i …, przynosi samo dobro!

To by było tyle w temacie wstępu, a teraz wracamy do rzeczywistości! Kolejny czwartek i kolejne spotkanie sekcji ” Balans” na zajęciach.

portret - zajęcia foto

 

zaj (2)

Co prawda na starcie nowego roku, władza zaserwowała nam podwyżkę za zajęcia i to cholernie „wypasioną”, ale cóż …, mamy wybór, więc póki co wybraliśmy i właśnie zaczęliśmy od portretowania.

Temat wdzięczny, portretowane takoż, więc  statywy rozstawione, aparaty zamocowane, modelki gotowe i…, i rezultaty tego portretowania przedstawimy w kolejnej odsłonie naszego bloga. 🙂

A teraz….,  ZADANIE DOMOWE!

Zadaniem domowym było „Zamarzanie” i nie chodziło o zmarzluchów, lecz o to by pokazać jak to zima i mrozy zmieniają krajobraz (i nie tylko).

Niby proste, ale nie do końca! Bo jak pokazać zimę której nie ma i jak pokazać zmarzlinę, gdy mrozu brak!!!???.

Nie było łatwo, ale gdy o poranku trochę sztonem pobieliło, woda w kałużach tu i tam lekko przymarzła, a krople  zwisające choćby z gałęzi też zamieniły stan ciekły na stan stały, to zadanie domowe można było zrealizować.

Fakt! Jak ktoś lubi pospać to miał pozamiatane, bo zamarzanie trwało chwilę, a po niej, wszystko co podmarzło się rozmroziło i zamarznięte krople przestały być zamarznięte, a lód na kałużach roztopił się jak lody waniliowe w upalny dzień!

Ale coś tam jednak zdążyliśmy wyłapać i skadrować, a to co poniżej, to właśnie to o czym mowa powyżej! ZAMARZANIE!

DSCN3557

DSCN3551

DSCN6454

 

IMG_4771

IMG_20200105_142313

IMG_20200105_145355

 

DSC_7463

DSC_7467

DSC_7473

 

HPIM3957-002

HPIM3958-001

HPIM3971-001

 

DSC05931

DSC05936

DSC05948

 

DSC_8206

DSC_9237

DSC_9247

 

DSC07933-001

DSC07940

DSC07942

I takie to zamarzanie udało nam się wyłapać. Moim skromnym zdaniem, to jak na takie warunki zimowe i pogodowe, to „zbiory” całkiem znośne. Wiem! Chciałoby się bieli pól, szronem wysrebrzonych drzew i błękitu nieba wspartego na puchowej bieli śniegu, ale jest jak jest bo taki mamy klimat i trzeba z niego „wycisnąć” co się da!

Mam nadzieję, że nasze „wyciskanie” podobało się oglądającym, za co dziękujemy jak i za kolejne nas tu wizytowanie!

W kolejnym poście PORTRETY na które już teraz zapraszamy!

DO ZAKLIKANIA!

Rzeźba cmentarna i lanie wosku

Zadaniem domowym była „Rzeźba cmentarna”, a na zajęciach nie tylko zadanie domowe przeglądaliśmy i omawialiśmy, ale i było lanie i nie mam tu na myśli okładanie się po facjatkach, lecz lanie wosku. Jak tradycja nakazuje, w Andrzejki jest szansa dowiedzieć się co nas spotka w roku kolejnym, więc jak tu nie skorzystać?

Więc korzystaliśmy, polewaliśmy woskiem po kluczu  i doszukiwaliśmy się w co zastygły wosk w wodzie się ułożył. Interpretacja była bardzo dowolna i właściwie można ją sprowadzić do jednego. Każdy doszukiwał się w swojej „wylewce” tego, czego szukał.

andrzejki foto1

andrzejki foto2

 

andrzejki foto3

Czy się sprawdzi? czas pokaże, ale nawet jeśli nie, to zabawa była przednia, a przecież głównie oto w tym chodzi.

A jeśli chodzi o zadanie domowe. Są tu kadry z naszych rodzimych cmentarzy jak i z tych dużych metropolii w Polsce i zagranicą. Każdy z nas starał się zadanie domowe wykonać jak najsolidniej, wszak to specjalny temat. Mam nadzieję, że dobrze wywiązaliśmy się z zadania. Zapraszamy…, chodźmy… .

 

DSC_6749

DSC_6795

DSC_6764-001

 

DSC_0704

DSC_0727

DSC_0743

DSC_0774

 

CME (14)

DSCN3303

DSCN3193 (2)

 

20191124152129_IMG_5845

20191124152607_IMG_5849

20191124153341_IMG_5858

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

DSC_2159

DSC_2172

DSC_2179

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

_MG_6128

_MG_6134

_MG_6135

 

74361886_2418119008506507_6284477073280991232_n[1]

78413286_746672639143265_3324481927519404032_n[1]

78638068_569944783835670_6239135382709993472_n[1]

78996582_543232636240692_4542949709714554880_n[1]

 

74234761_685440361982636_8203618355492421632_n[1]

76945683_514611042460822_6958174407697104896_n[1]

78050615_478196189717827_6461693716041039872_n[1]

78062398_2565279723557888_3247322058362716160_n[1]

78689352_2570049616562933_1554299912248623104_n[1]

Dziękujemy za odwiedziny i do …zaklikania!

Halloween i wisielczy humor

Co prawda Halloween już jakiś czas temu był się zakończył ale na wspominki nigdy nie jest za późno.

hallo6

 

hallo5

 

hallo4

 

hallo3

 

hallo2

 

hallo1

 

hallo

Tym bardziej, że i Wisielczy Humor jakoś nam dopisywał, więc suma summarum, zgrało się to wszystko do kupy i dało się pogodzić.

 

humor1

 

humor

Zadania domowe właściwie odrabiamy, ale postanowiono ostatnio, że tych „zapominalskich”, będziemy nagradzać „portretami” pod „szczególnym nadzorem”, co by się zawstydzili swoją „niepamięciowością” i kolejne zadanie domowe, donieśli w cuglach.

Tak czy siak, jakby się komuś wymarzył taki osobisty, solowy portrecik, to nie dużo trzeba starań, a właściwie, wystarczy się nie postarać i już się ma! A że taka jakaś adnotacja słowna widnieje? Cóż! jesteśmy już na takim etapie umiejętności, że takowe „niekoniecznie” potrzebne fragmenty w kadrze, możemy wygumkować i po ptokach!

78434630_552896798844157_1088676378770931712_n[1]

Reasumując! Poniżej podajemy przykłady, że nie tylko dzieciaki i młodzież nadobna potrafi się zabawić, ale i my, Balansowicze z młodszymi i starszymi (czytaj.., lepszymi i gorszymi) peselami, też potrafimy być przy humorze. A że niekiedy wisielczym? Taki też ma swoich fanów, a tak! Jak się bawić, to się bawić. Uśmiechu nigdy nie za wiele, czego Wam Kochani życzymy!

A teraz …, tak się bawi Sekcja Balans! 🙂

76960164_435605027100932_399293377113227264_n[1]

Prawda że przystojniaki? :))))

Do zaklikania!!!! :))))

Makro – Kolor

Kolejne zadanie to  „makro – kolor” czyli, pierwsze przymiarki do grudniowej wystawy.  Mamy jeszcze trochę czasu, więc coś się nazbiera, coś się wybierze.

Poniżej, nasze pierwsze znaleziska i przymiarki. Od czegoś trzeba zacząć:)

DSCN9488 (2)

DSC02968

DSC04468

 

IMG_3754

IMG_3764

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

 

DSC_4277

DSC_4352

makro-002

 

DSC_4272

DSC_4470

DSC_4767

 

DSC_0008

DSC_0071

HPIM3396

 

DSC_0003

DSC_0059

DSC_0065

 

20191002172357_IMG_4565

20191002173549_IMG_4597

20191002215559_IMG_4623

 

DSC_5126

DSC_5130

DSC_5132

 

_MG_5145a

_MG_5205a

_MG_5222a

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I takie to jest póki co nasze „Makro-kolor”. Po kolejne właśnie ruszamy! 🙂

Do zaklikania